Stres – cichy zabójca czy tajny sprzymierzeniec?

Warto zacząć od postawienia pytania, czym jest stres. W rozumieniu psychologii jako nauki stres to naturalna reakcja obronna organizmu, służąca pobudzeniu aktywności niezbędnej do walki z zaistniałym zagrożeniem. – Stres jest reakcją organizmu na bodziec, pod wpływem którego się znajduje. Jest to odpowiedź fizjologiczna i psychologiczna, a jej intensywność zależy od aktualnej kondycji człowieka, możliwości, jakie posiada i w sobie rozpoznaje oraz od znaczenia bodźca, który na niego działa. Bodziec może być zarówno pozytywny, jak i negatywny, powodując większą mobilizację w fazie przystosowania się do sytuacji, lub wyczerpanie, gdy równowaga psychiczna i emocjonalna zostaje poważnie zachwiana – wyjaśnia mgr Dorota Gromnicka, psycholog, psychoterapeuta Warszawskiego Ośrodka Psychoterapii i Rozwoju „Strefa Zmiany”. Problemem w dzisiejszych czasach jest to, że zagrożenia, jakie napotyka współczesny człowiek, są niewspółmierne do poziomu stresu, jaki odczuwamy. Niegdyś niebezpieczeństwa były głównie natury fizycznej (groziła nam np. śmieć z głodu bądź w wyniku ataku) i wówczas stres był czynnikiem, który motywował do działania, głównie za sprawą procesów fizjologicznych (m.in. wzrost ciśnienia krwi, przyspieszenie akcji serca, przyspieszenie oddechu, wzrost stężenia glukozy we krwi) mających przystosować organizm do stawienia czoła trudnej sytuacji. Zwykle był to wybór na zasadzie „uciekaj lub walcz”. Stres wtedy miał zatem wykorzystanie praktyczne – rozładowywany przez działanie, nie generował negatywnych skutków. Obecnie wyzwania, przed jakimi stajemy, są głównie natury psychologicznej, i choć wyzwalają te same reakcje fizjologiczne organizmu co kilka tysięcy lat temu, nie mamy dziś najczęściej możliwości rozładowania stresu w postaci aktywnego działania. – Coraz bardziej zaciera się w naszym rytmie dobowym granica między pracą a odpoczynkiem, później odchodzimy na emeryturę, jesteśmy nastawieni na realizację zadań i celów pod silną presją czasu. W związku z tym silny poziom pobudzenia naszego organizmu, charakterystyczny dla stanu „walki” bądź „ucieczki” utrzymuje się w nas przez większą część czasu, co niesie duże ryzyko dla naszego zdrowia fizycznego i psychicznego. Życie bez przerwy na najwyższych obrotach, wraz z predyspozycjami genetycznymi, powoduje, że nasz organizm jest bardziej narażony na stres, który w efekcie powoduje różnego rodzaju choroby, takie jak zawał serca, wrzody, depresje – mówi Magdalena Jagodzińska, psycholog i psychoterapeuta z Pracowni Psychologii Praktycznej PEPE.

Fotolia_82644881_Subscription_Monthly_XXL

Dwa oblicza stresu

Stres w wielu publikacjach nazywa się chorobą cywilizacyjną XXI wieku. Zwraca się uwagę przede wszystkim na to, że intensywny stres ma destrukcyjny wpływ na codzienne życie i zdrowie człowieka. Każdy na stres reaguje inaczej, lecz nie ma właściwie choroby, której przyczyn nie moglibyśmy upatrywać w chronicznym stresie. – To wszystko prawda, ale trzeba zaznaczyć, że negatywne działanie na organizm ma stres długotrwały lub wyjątkowo silny, którzy przekracza możliwości adaptacyjne jednostki. Stres na umiarkowanym poziomie działa pozytywnie i mobilizująco na rozwój psychiczny człowieka. Stres pozytywny to eustres, działa jak siła napędowa, mobilizuje i pobudza jednostkę do działania. Natomiast stres negatywny, szkodliwy to dystres – występuje on, gdy przekroczony został próg pobudzenia organizmu do działania i następuje wyczerpanie organizmu – zaznacza Agnieszka Szafrańska-Romanów, psycholog i psychoterapeutka z warszawskiego Centrum Pro Balans, zajmującego się rozwojem osobistym i zawodowym. Każdy z nas posiada mechanizmy obronne, które pozwalają nam walczyć z codziennymi problemami. Dlatego warto budować swego rodzaju pozytywny potencjał, który pozwoli nam efektywnie walczyć z przeciwnościami. Na czym polega ten proces? – Możemy porównać go do gromadzenia cegieł, z których można zbudować poczucie własnej wartości, rozbudować własny „majątek”, rozumiany jako wszystko to, co posiadam, co potrafię, jakie tworzę relacje, co daję z siebie i co przyjmuję, jak pracuję czy działam. Wiąże się to oczywiście z podejmowaniem wysiłków, nabywaniem nowych umiejętności, ale także, co bardzo ważne, z umiejętnością docenienia swoich sukcesów, starań, możliwością zatrzymania się na chwilę i skorzystania z tego, czego się dokonało – tłumaczy Dorota Gromnicka. Posiadając tego typu bazę będziemy potrafili skutecznie przeciwstawić się skutkom negatywnego stresu.

Jak sobie pomóc?

Warto zaznaczyć, że to, czy stres, jaki nas dotyczy, będzie negatywny, czy pozytywny, zależy w dużej mierze od nas samych, od tego czy potrafimy zarządzać poziomem naszej mobilizacji psychofizycznej. – Chodzi o to, czy potrafimy być uważni i słuchać sygnałów płynących z naszego organizmu, informujących np. o dużym zmęczeniu, wyczerpaniu i dużej potrzebie odpoczynku i regeneracji. Czy potrafimy dać sobie prawo do odpoczynku, do odmowy wzięcia na swoje barki kolejnego projektu, do postawienia ludziom granic, np. szefowi, który tuż przed 17 przynosi nam pracę do wykonania, a co ważniejsze, do egzekwowania tych praw u innych ludzi. Równie istotne jest to, czy mamy wypracowany własny „program profilaktyczny”, czyli własne systematycznie praktykowane sposoby na regenerację sił fizycznych i psychicznych (uprawianie sportu, joga, hobby, łowienie ryb, jogging, spacery) – mówi Anna Kubicka z Pracowni Psychologii Praktycznej PEPE. Odporność na stres zależy nie tylko od predyspozycji danego człowieka, ale w dużej mierze od podejścia do życia. Duże znaczenie ma tryb życia, jaki prowadzimy – im bardziej uważamy na to, co i jak jemy oraz im bardziej dbamy o regularny wysiłek fizyczny, tym mniejsza szansa, że dopadną nas skutki długotrwałego stresu. Mimo że specjaliści nie podają jednoznacznej odpowiedzi na to, jak skutecznie walczyć ze stresem, wydaje się, że najbliżej odpowiedzi jest idea work&life balance, czyli zachowania zdrowych proporcji pomiędzy życiem zawodowym a rodzinnym. – Odporność na stres jest uzależniona od wielu czynników osobniczych. Zarówno w życiu zawodowym, jak i osobistym trzeba nauczyć się dostrzegać cienką granicę między adaptacyjnym pobudzeniem organizmu do działania a przeciążeniem, spowodowanym chronicznym napięciem psychicznym i fizycznym – podsumowuje Agnieszka Szafrańska-Romanów.
Podobnie jak w przypadku każdej innej dolegliwości, także w przypadku stresu lepiej zapobiegać niż leczyć. Warto zatem zadbać o odpowiednią odporność na stres, którą trzeba budować każdego dnia. Gromadzenie tego typu pozytywnego kapitału powinno przejawiać się przez troskę o codzienną dawkę przyjemności, prawidłowo zbilansowane posiłki oraz ruch. Równie ważne są pozytywne relacje z bliskimi, stwarzanie kapitału społecznego, który może być wspaniałą ochroną i buforem przed negatywnymi skutkami stresu.