Wiosna, wiosna! Wiosna… ach, to Ty…

Po kilku miesiącach tęsknoty za słońcem i zielenią w końcu nadchodzą pierwsze dni wiosny. Zachwyt nad nimi wielu z nas utrudnia jednak alergia na pyłki. Choć łzawienie, obfita wydzielina z nosa czy kichanie bezpośrednio nie zagrażają życiu, to mogą jednak znacznie obniżyć jego komfort.

Wyniki uzyskane w programie ECAP, badającym epidemiologię chorób alergicznych w Polsce, nie pozostawiają złudzeń – cechy alergii (nadwrażliwości) deklaruje nawet 40% losowo wybranych Polaków. Aż 80% przypadków uczuleń to alergie wziewne, najczęściej wywoływane przez pyłki drzew (brzozy, olchy, leszczyny) oraz traw i chwastów (tymotka łąkowa, żyto, bylica, babka, szczaw, komosa, pokrzywa, ambrozja). Do tak wysokiej ich częstości przyczyniają się zmiany w naszym otoczeniu – z jednej strony większa higiena i sterylność, z drugiej duże zanieczyszczenie powietrza i narażenie na dym tytoniowy. To podwójny cios w nasz układ immunologiczny. Nadmiar higieny ogranicza kontakt z obcymi dla organizmu cząstkami, co porównać można do „opuszczonego treningu” odporności. Źle wyszkolone komórki, których zadaniem jest obrona organizmu przed patogenami, niepotrzebnie uaktywniają się w odpowiedzi na nieszkodliwe bodźce. Zanieczyszczenia mogą natomiast wpływać na zmianę struktury alergenów, często nasilającą ich zdolność do wywołania niepożądanych reakcji. Wśród czynników mających wpływ na rozwój alergii wymienia się także uwarunkowania genetyczne oraz zaburzenia flory jelitowej na skutek m.in. przewlekłej antybiotykoterapii.

 

Właściwa diagnostyka alergii wziewnej, obejmująca zidentyfikowanie czynnika lub czynników ją wywołujących, stanowi podstawę skutecznego leczenia. Trzeba pamiętać, że alergia na pyłki, nawet o niezbyt gwałtownym przebiegu (np. przewlekły nieżyt nosa), może prowadzić do rozwoju astmy, a ta z kolei jest czynnikiem ryzyka rozwoju przewlekłej obturacyjnej choroby płuc (POChP). Rozpoznanie tego typu alergii powinno skłonić do rozważenia immunoterapii, czyli odczulania.

 

Diagnostyka alergii wziewnej

Właściwa diagnostyka alergii wziewnej, obejmująca zidentyfikowanie czynnika lub czynników ją wywołujących, stanowi podstawę skutecznego leczenia choroby. Trzeba pamiętać, że alergia na pyłki, nawet o niezbyt gwałtownym przebiegu (np. przewlekły nieżyt nosa), może prowadzić do rozwoju astmy, a ta z kolei jest czynnikiem ryzyka rozwoju przewlekłej obturacyjnej choroby płuc (POChP). Rozpoznanie tego typu alergii powinno skłonić do rozważenia immunoterapii, czyli odczulania.

Jak zatem diagnozuje się alergię wziewną? Mogą ją sugerować typowe objawy (kichanie, łzawienie, wodnista wydzielina z nosa), ale pełna diagnostyka powinna się odbyć pod okiem lekarza, który przeprowadzi dokładny wywiad i zaleci odpowiednie badania.

W celu identyfikacji alergenu, czyli czynnika, który wywołuje reakcję alergiczną, stosuje się m.in. testy skórne i serologiczne. Obie te grupy badań wykrywają alergenowo-swoiste przeciwciała IgE (sIgE), choć na innych zasadach. W testach skórnych wykrywa się sIgE przyłączone do komórek odpowiadających za reakcję alergiczną, w testach serologicznych – sIgE krążące we krwi. Jest to jedna z przyczyn, dla których wyniki uzyskane tymi dwoma metodami mogą być nieco odmienne. Choć punktowe testy skórne pozostają „złotym standardem” w diagnostyce alergii, to badanie przeciwciał we krwi ma wiele niewątpliwych zalet. Przede wszystkim charakteryzują się one większą czułością – czyli prawdopodobieństwo wykrycia alergii przy ich pomocy jest większe niż dla testów skórnych. Ponadto ich wykonanie nie wymaga odstawienia leków przeciwhistaminowych, stosowanych w celu uśmierzenia objawów alergicznych. Badanie krwi można zlecić nawet u małych dzieci (poniżej szóstego miesiąca życia), u których testy skórne, wymagające dłuższego, spokojnego siedzenia, nie są łatwe do przeprowadzenia, a ich wyniki, ze względu na mniejszą reaktywność skóry, nie są w pełni wiarygodne. Testy punktowe nie mają też zastosowania u pacjentów ze zmianami skórnymi.

Jak dobrać odpowiednie badania krwi? Ani względy merytoryczne, ani ekonomiczne nie uzasadniają oznaczania poziomów wszystkich dostępnych sIgE. Pomocna jest wnikliwa obserwacja symptomów (kiedy się pojawiają i z jakim nasileniem), a następnie odniesienie tych informacji do aktualnego dla danego rejonu kalendarza pylenia. Kalendarz taki znaleźć można m.in. na stronie Polskiego Towarzystwa Alergologicznego (https://www.pta.med.pl/wp-content/uploads/kalendarz_zbiorczy_2017_X.pdf).

 

 

Problemem jest to, że okresy pylenia poszczególnych roślin nakładają się na siebie. Jako wstępny test zastosować można oznaczanie sIgE przeciw mieszaninom: traw wczesnych lub późnych, drzew, chwastów, pleśni itp. Dodatni wynik takiego badania oznacza uczulenie na któryś z alergenów zawartych w mieszaninie. Znalezienie „winnego” powinno umożliwić oznaczenie sIgE przeciw poszczególnym składnikom mieszanki. Inną drogą może być diagnostyka z wykorzystaniem oznaczeń panelowych. Ich zaletą jest oznaczenie sIgE przeciw wielu alergenom jednocześnie, z niewielkiej próbki krwi. W polskich laboratoriach najpopularniejsze są dwa systemy tzw. panelów oddechowych: Polycheck® (Biocheck GmbH) oraz EUROLINE (Euroimmun). Czym kierować się przy wyborze panelu? Po pierwsze: składem. W obu przypadkach mamy do dyspozycji tzw. panele krótkie, obejmujące ok. 10 alergenów z jednej grupy (np. trawy lub drzewa), oraz panele długie, których wyniki informują o obecności lub braku sIgE przeciw ok. 30 alergenom wziewnym z różnych grup. W zależności od producenta inny jest wybór składników panelu – istnieje zatem możliwość dobrania zestawu, który bardziej odpowiada obserwowanym symptomom. Warto też zwrócić uwagę, czy wybrany panel zawiera oznaczenie tzw. przeciwciał przeciw CCD (reagującej krzyżowo determinancie węglowodanowej). Ich obecność nie wywołuje objawów u pacjenta, ale może powodować uzyskanie fałszywie dodatnich wyników sIgE – czyli wykrycie uczulenia, choć w rzeczywistości kontakt z danym alergenem nie wywołuje reakcji alergicznych. Szczegółowe informacje o składzie i innych cechach paneli uzyskać można w laboratorium medycznym lub na stronach producentów.

Cechy alergii (nadwrażliwości) deklaruje nawet 40% losowo wybranych Polaków. Aż 80% przypadków uczuleń to alergie wziewne, najczęściej wywoływane przez pyłki drzew (brzozy, olchy, leszczyny) oraz traw i chwastów (tymotka łąkowa, żyto, bylica, babka, szczaw, komosa, pokrzywa, ambrozja).

 

Molekularna diagnostyka alergii

Stosunkowo nowym trendem jest tzw. molekularna diagnostyka alergii. Zamiast tradycyjnie stosowanych w odczynnikach diagnostycznych ekstraktów alergenowych, wykorzystuje ona alergeny rekombinowane, uzyskane technikami inżynierii genetycznej lub wysoko oczyszczone składniki alergenów. Dzięki temu możliwe jest bardzo precyzyjne zidentyfikowanie już nawet nie alergenu, ale jego składowej, odpowiedzialnej za wywołanie reakcji alergicznej. Jakie to ma znaczenie? Alergeny np. pyłku brzozy składają się z wielu komponentów. Wśród nich są tzw. komponenty główne i słabe. Stwierdzenie uczulenia na komponenty główne wskazuje na nie jako właściwy składnik uczulający, co wiąże się z ryzykiem silnych reakcji alergicznych, ale jednocześnie z wysokim prawdopodobieństwem powodzenia odpowiednio dobranej terapii odczulającej. Dodatni wynik sIgE przeciw jedynie słabym składowym sugeruje, że pierwotne uczulenie ma inne źródło. Oznaczenie przeciwciał przeciw poszczególnym składnikom alergenowym pozwala również przewidzieć możliwe reakcje krzyżowe. Przykładowo, w przypadku uczulenia na główną składową pyłku brzozy (Bet v 1) należy mieć świadomość, że reakcję alergiczną wywołać mogą też orzeszki ziemne, soja, orzech laskowy oraz pyłki takich drzew jak olcha, buk czy leszczyna, zawierające komponenty homologiczne z Bet v 1. Równocześnie właściwe odczulanie eliminuje zarówno alergię pierwotną, jak i reakcje krzyżowe.

 

Wynik molekularnego testu immunologicznego informuje też, do jakiej grupy należą komponenty, w stosunku do których organizm wytworzył przeciwciała IgE. Ma to szczególne znaczenie przy ocenie ryzyka wystąpienia groźnych dla życia objawów. W przypadku alergii pokarmowych oznaczenie rodzaju komponenty uczulającej ukierunkowuje dietę eliminacyjną, co związane jest z różną wrażliwością składowych alergenów na obróbkę termiczną.

Badania krwi stanowią dobrą alternatywę dla testów skórnych, a postęp technik laboratoryjnych ułatwia pracę lekarza na wielu etapach: diagnostyki, doboru terapii i oceny jej skuteczności. Zaznaczyć należy jednak, że dodatni wynik oznaczenia sIgE sam w sobie nie oznacza alergii. Taki rezultat powinien być zawsze interpretowany w kontekście objawów klinicznych.